Ostatnio miałem okazję przeczytać - chyba w Metro, że powstała mapa akustyczna Gdańska. Tak się składa, że temat ten bardzo mnie zainteresował z racji tego, że pracuję w Gdańsku - na tzw. wysepce. “Wysepka” to takie miejsce w Gdańsku Wrzeszczu, rozdzielające krajową drogę nr.6 (dwa pasy ruchu), na której stoją 4 (o ile się nie mylę) budynki.
Przeglądając mapę dowiedziałem się, że natężenie dżwieku w miejscu, gdzie pracuję wynosi od 70-75 dB, a nawet powyżej 75 dB. Jak się okazuje uciążliwość hałasu komunikacyjnego określana jest jako bardzo duża, gdy wynosi powyżej 70dB.
Znalazłem w internecie coś takiego:
a) 35 - 70 dB wpływają na zmęczenie układu nerwowego człowieka, poważnie utrudniają zrozumiałość mowy, zasypianie i wypoczynek. Nie wiem jak mam to rozumieć, bo mnie właśnie zmuliło w pracy ;)
b) 70 - 85 dB(A) wpływają na znaczne zmniejszenie wydajności pracy, mogą być szkodliwe dla zdrowia i powodować uszkodzenie słuchu
Dlatego też postanowiłem kupić sobie stopery. Takie fajne plastelinowe. Ulga była niesamowita i człowiek mógł skoncentrować się na konkretnych sprawach.
Jednak moja radość nie trwała zbyt długo, bo na drugi dzień okazało się, że jakiś maniak Copperfield’a spowodował znikniecie laptopa - mojego i koleżanki Beaty, udowadniając w ten sposób, że “nic w przyrodzie nie ginie - tylko zmienia własciciela”. Tak więc przeniosłem się z robótką do domu.
taaa… mogłeś się skoncentrować.. a sam stwierdziłeś że Twoje stopery przepuszczają techno i loitumę :D
No przepuszczały, ale jednak nie wierciły tak w głowie :) jak sie okazalo proces loituma aktywny był przez jakiś czas i nie dało się go zabić :)